Furman prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowy blog Furmana

Gips.

  d a n e    w y j a z d u 0.00 km 0.00 km teren b/d. h Pr.śr.:b/d. km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Podjazdy:- m Kalorie:- kcal Rower:Składak na ramie Ghost Lector.
Poniedziałek, 23 kwietnia 2012 | dodano: 23.04.2012

Sobotę jakoś przetrwałem, ale po nieprzespanej nocy szybko wyzbierałem się i udałem na pogotowie. Tam prześwietlenie i wyrok. Pęknięta gość promieniowa i coś tam z jakimś wyrostkiem rylcowatym. W każdym razie na początek 6 tygodni w gipsie, a co potem to się zobaczy. Jest szansa, że obejdzie się interwencji chirurgicznej. Szczęście w nieszczęściu w sumie bo lekarz stwierdził, że przy takich urazach z reguły najbardziej poharatana jest cała ta chrząstka co to w przegubie się znajduje i wtedy to już naprawdę ciężka sprawa jest. No i w zasadzie to dziwne, że u mnie tylko kość strzeliła.
Tak więc mam kilka tygodni przerwy, najbardziej boli mnie to, że palny wyjazdów rowerowych posypały się jak domek z kart. Miał być zlot rowerowy w Międzygórzy, miała być Albania. To wszystko już nieaktualne.....


Kategoria: Samo gadanie

Wkurzony.

  d a n e    w y j a z d u 26.79 km 5.00 km teren 01:46 h Pr.śr.:15.16 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:174 ( 96%) HR avg:102 ( 56%) Podjazdy:491 m Kalorie: 1257 kcal Rower:Składak na ramie Ghost Lector.
Sobota, 21 kwietnia 2012 | dodano: 21.04.2012

Pierwszy start w tym roku, miało być miło i przyjemnie, bez napinki, zabawa. I było przez chwilę. Zaraz po starcie lecimy wygodnym singielkiem lekko w dół. Mijam bokiem kilku gości i zajmuję zdawało by się wygodne miejsce w stawce. Przede mną gość w ciuchach Sikorskiego, przed nim pruje Maciu, a jeszcze kawałek przed nim zasuwa Lukcio. Droga wygodna, suchutko, fajnie wyprofilowana, składamy się w kolejne zakręty i mocno dokręcamy na blatach. No i właśnie w takim momencie, gość z przodu, na prostej drodze, przy prędkości 40 km/h (sprawdzane na Garminie)nagle gwałtownie hamuje. Żeby tak jakieś trudności techniczne były, ciężki zjazd, uskoki, kamienie, korzenie....ale tutaj!!!!

Momentalnie siedzę gościowi na kole, nawet nie było czasu na reakcję, zanim się zorientowałem już leciałem ponad kierownicą. Gość ogląda się za siebie i rzuca krótkie "sorry" No i co mi z tego, szybko podnoszę się z ziemi, wsiadam na rower, jeszcze kilkaset metrów jadę dalej, dopiero gdy adrenalina przestaje działać, a wraz z nią znieczulenie to wiem, że ten wyścig dla mnie się skończył.

Rzadko bywam taki spontaniczny, ale teraz napiszę to wprost. Jestem wkurzony bo o ile nieraz już leżałem, różne przygody było to tym razem nie czuję się ani trochę winny. Jak ja zaczynałem swoją przygodę z zawodami to znałem swoje miejsce w szeregu. Znam je również teraz chociaż już trochę doświadczenia złapałem. Po prostu nie pchałem się nigdy na czub wyścigu jeśli nie umiałem jeździć.

Tak więc chcę publicznie podziękować zawodnikowi z Timu Sikorski za manewr hamowanie na prostej i gładkiej ścieżce dzięki, któremu jestem wyłączony z jazdy na rowerze pewnie na kilka tygodni. DZIEKUJĘ !!!


Kategoria: Zawody

Praca i lasek.

  d a n e    w y j a z d u 40.00 km 5.00 km teren 02:22 h Pr.śr.:16.90 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:165 ( 91%) HR avg:102 ( 56%) Podjazdy:355 m Kalorie: 1377 kcal Rower:Składak na ramie Ghost Lector.
Piątek, 20 kwietnia 2012 | dodano: 20.04.2012

J.w.


Kategoria: Przejażdżka

Praca.

  d a n e    w y j a z d u 9.50 km 0.00 km teren 00:30 h Pr.śr.:19.00 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Podjazdy:- m Kalorie:- kcal Rower:Author Kinetic
Czwartek, 19 kwietnia 2012 | dodano: 20.04.2012

Praca.


Kategoria: Różne

Praca, a po pracy podjazdy.

  d a n e    w y j a z d u 101.85 km 4.00 km teren 03:59 h Pr.śr.:25.57 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:176 ( 97%) HR avg:144 ( 79%) Podjazdy:690 m Kalorie: 3247 kcal Rower:Skocik samojad :)
Środa, 18 kwietnia 2012 | dodano: 18.04.2012

Na góralu do pracy, a po powrocie i obiadku wyskoczyłem na kolarce zrobić kilka podjazdów. Początek z fajnym wiatrem w plecy ale już od Kryspinowa dużo gorzej. Aż do Balic mocny wiatr z boku. Od Balic zaczęły się pierwsze podjazdy, jadę dosyć mocno ale bez jakiegoś specjalnego napinania się. Łykam górkę za górką, nawet sprawnie to mi idzie chociaż czuć wyraźnie, że nie jest to forma jak z ostatnich lat. Od Sanki znów jazda bezpośrednio pod mocny, wschodni wiatr. Początek w dół więc jakoś lecie, ale od Mnikowa już robi się ciężko. W Kryspinowie odbijam w stronę Balic i zaraz skręcam na Wolę Justowską. Robię podjazd znany z TTL, miałem jeszcze w planie zrobić podjazd pod ZOO od ulicy Księcia Józefa ale bidonie od dawna już sucho, a kaski oczywiście żadnej nie zabrałem. Trzeba będzie zacząć śmigać z dwoma bidonami. Odpuszczam więc ten ostatni podjazd i jakoś nie płaczę z tego powodu bo poza tym, że pić mi się chce to w nogach też już czuję ten trening. Jak na mnie to dosyć mocno pojechany, średnia w okolicach 28 km/h nie poraża ale nie jest źle.

Do domu docieram już mocno ujechany ale oczywiście w świetnym nastroju. Nie powiem bo nieraz nie chce człowiekowi ruszyć się z domu ale chwila gdy człowiek podjeżdża wyrypany pod dom, zatrzymuje się, schodzi z roweru w poczuciu dobrze spędzonego czasu jest tego warte :)


Kategoria: Trening

Jazda miejska.

  d a n e    w y j a z d u 16.13 km 0.00 km teren 00:52 h Pr.śr.:18.61 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Podjazdy:- m Kalorie:- kcal Rower:Author Kinetic
Wtorek, 17 kwietnia 2012 | dodano: 17.04.2012

J.w.


Kategoria: Różne

Praca i lasek.

  d a n e    w y j a z d u 59.33 km 2.00 km teren 02:47 h Pr.śr.:21.32 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:177 ( 97%) HR avg:126 ( 69%) Podjazdy:506 m Kalorie: 2150 kcal Rower:Author Kinetic
Poniedziałek, 16 kwietnia 2012 | dodano: 16.04.2012

Lało prawie cały dzień, ale o dziwo jak wracałem z pracy na rowerze udało mi się trafić w okienko. Po obiedzie pogoda nie wyglądała źle więc jeszcze wybrałem się do lasku. Zrobiłem ZOO i zleciałem pod klasztor. Pogoda zrobiła się naprawdę przyjemna i nawet zza chmur zaczęło przebijać się słońce więc przez chwilę mignęła mi myśl co by uderzyć gdzieś dalej. W końcu jednak poleciałem z powrotem pod ZOO, zjechałem na Kasztanową i dalej poleciałem kawałek TTL-em. Podjechałem na polanę gdzie odbywały się jakieś zawody rowerowe, podobno AZS Cup. Mignął mi Hinol i myślałem żeby pokibicować mu coś i może poczekać aż skończy wyścig ale zaczęło mi robić się zimno i musiałem lecieć dalej.Poleciałem na tor kajakowy i szybko zasuwałem do domu bo zaczęło jednak kropić. W sumie nie jest tak źle, biorąc pod uwagę panującą od kilku dni pogodę to taki solidny wypad na sucho jest niczym los na loterii.


Kategoria: Trening

Przejażdżka.

  d a n e    w y j a z d u 41.53 km 0.00 km teren 01:59 h Pr.śr.:20.94 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Podjazdy:273 m Kalorie:- kcal Rower:Author Kinetic
Niedziela, 15 kwietnia 2012 | dodano: 15.04.2012

Aura niezbyt zachęcająca do rowerowanie ale już nie mogłem wysiedzieć w domu.
W sumie nie było tragedii, lekka mżawka do przeżycia.


Kategoria: Trening

Interesy.

  d a n e    w y j a z d u 8.42 km 0.00 km teren 00:28 h Pr.śr.:18.04 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:- (-%) HR avg:- (-%) Podjazdy:- m Kalorie:- kcal Rower:Author Kinetic
Niedziela, 15 kwietnia 2012 | dodano: 15.04.2012

J.w.


Kategoria: Różne

Nudy.

  d a n e    w y j a z d u 55.32 km 0.00 km teren 01:50 h Pr.śr.:30.17 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:160 ( 88%) HR avg:129 ( 71%) Podjazdy:123 m Kalorie: 2118 kcal Rower:Skocik samojad :)
Środa, 11 kwietnia 2012 | dodano: 11.04.2012

Pogoda fajna, ciepełko ale jakoś nie miałem dzisiaj ochoty na długą jazdę. Zrobiłem sobie lajcik do Niepołomic. Gorzej, że kolejne dwa dni zapowiadają się bez roweru.
Może jakoś przeżyję.


Kategoria: Trening

Kocierska.

  d a n e    w y j a z d u 188.02 km 0.00 km teren 06:43 h Pr.śr.:27.99 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:169 ( 93%) HR avg:134 ( 74%) Podjazdy:1345 m Kalorie: 6831 kcal Rower:Skocik samojad :)
Poniedziałek, 9 kwietnia 2012 | dodano: 09.04.2012

Tak jakoś spontanicznie ten wyjazd wypadł. Wiadomo było, że w końcu pogoda będzie dobra więc pasowało odbić sobie deszczowe i zimne święta. Niby coś tam myślałem o kocierskiej ale to raczej tak niezbyt poważnie. Pomyślałem sobie polecę na Babice, a potem to się zobaczy. Nie jechało mi się dzisiaj dobrze. Niby jakoś specjalnie nie wiało ale miałem wrażenie, że coś mnie trzyma. Do Alwerni zaleciałem ze średnią o kilka km niższą niż kilka dni temu. W Babicach skierowałem się na Zator, a potem już jakoś samo poleciało i wylądowałem w Andrychowie. No, a jak już tam byłem to aż żal nie podjechać na kocierską. Na górę wyjechałem może nie jakoś specjalnie szybko ale dosyć sprawnie mi to poszło. Zjazd taki sobie, droga po tej stronie raczej kiepska.

Dalej przez Ślemień do Suchej. Jechałem już tędy i pamiętałem, że daje popalić ten odcinek. Droga jak sinusoida, zjazd, podjazd, zjazd, podjazd. Tutaj poczułem pierwsze oznaki zmęczenia. Jakoś doturlałem się do Suchej i tam zrobiłem sobie biwak. Picie, jedzenie i daję na Zembrzyce. Przez chwilę mignęło mi w głowie żeby polecieć na Maków, Górę Makowską i potem przez Hujówkę do Harbutowic. No ale szybko zszedłem na ziemię i pojechałem lajtową wersją :)

Znów cały czas miałem wrażenie, że coś mnie trzyma. Kręcił ten wiatr na wszystkie strony, raz leciało się 36-37, a po chwili trzeba było mocno deptać żeby na 30 się utrzymać. Zaczęło mnie pomału odcinać. Podjazdy już coraz częściej i szybciej musiałem redukcje robić. Sanguszki pokonałem dosyć szybko i złapałem drugi oddech na zjeździe do Sułkowic. Stąd już płasko i bez problemów doleciałem przez Radziszów i Tyniec do domu.

Nie powiem bo zryty jestem solidnie. Może tych gór jakoś specjalnie dużo nie było ale w połączeniu z dystansem mam prawo być zmęczony. Pisałem, że nie jechało mi się jakoś specjalnie dobrze ale w sumie nie wyszło to źle.


Kategoria: Trening

Nie ma co pisać.

  d a n e    w y j a z d u 33.29 km 0.00 km teren 01:40 h Pr.śr.:19.97 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:137 ( 75%) HR avg:107 ( 59%) Podjazdy:113 m Kalorie: 956 kcal Rower:Giant Trance
Niedziela, 8 kwietnia 2012 | dodano: 08.04.2012

J.w.


Kategoria: Przejażdżka

Bodzów.

  d a n e    w y j a z d u 42.03 km 5.00 km teren 02:24 h Pr.śr.:17.51 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:166 ( 91%) HR avg:113 ( 62%) Podjazdy:341 m Kalorie: 1453 kcal Rower:Giant Trance
Sobota, 7 kwietnia 2012 | dodano: 07.04.2012

Trochę szkoda dzisiejszego dnia. Jak się wybierałem rano było tak sobie, a jak wracałem to była już piękna i słoneczna pogoda. Gdyby tak człowiek wiedział to spokojnie można by się wybrać na jakąś stóweczkę po górkach.


Kategoria: Trening

Las Wolski.

  d a n e    w y j a z d u 39.91 km 15.00 km teren 02:18 h Pr.śr.:17.35 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:180 ( 99%) HR avg:128 ( 70%) Podjazdy:760 m Kalorie: 1808 kcal Rower:Składak na ramie Ghost Lector.
Środa, 4 kwietnia 2012 | dodano: 04.04.2012

Pogoda sprzyja, trzeba korzystać. W terenie już ładnie obeschło więc poleciałem do Lasku Wolskiego. Nawet zrobiłem sobie jeden podjazd pod ZOO. Dawałem na maxa i niegłupio to szło ale na płaskim odcinku za kostką poczułem mocne podmuchy wiatru. Przytrzymało mnie to na pewno i kosztowało sporo sił. Nie czułem się też jakoś specjalnie świeży po wczorajszym treningu. Wyjechałem z czasem 6:50, czyli 52 sekundy gorzej od rekordu życiowego. Obiektywnie jednak oceniając nie jest tragedii zważywszy na to, że w tym roku nie jestem tak bardzo zmotywowany do treningu i nie trzymam ścisłej diety. Z tego samego powodu nie wiem również jak jest waga zestawu ja+rower bo po prostu nie ważę się :)

Potem pośmigałem sobie jeszcze po lasku. Zjechałem zjazd, który Axi nazywa Tryz Dzwony, wyjechałem ponownie pod ZOO, zjazd na mostek i serpentynami znów pod ZOO.
Fajny trening wyszedł, dosyć mocny chociaż nie rzeźnicki. Warunki w lasku do jazdy super, pogoda też extra. Można powiedzieć - żyć się chce.


Kategoria: Trening

Katastrofa w przestworzach.

  d a n e    w y j a z d u 88.73 km 0.00 km teren 02:51 h Pr.śr.:31.13 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:174 ( 96%) HR avg:143 ( 79%) Podjazdy:361 m Kalorie: 3404 kcal Rower:Author Kinetic
Wtorek, 3 kwietnia 2012 | dodano: 03.04.2012

Takiej jazdy jak dzisiaj jeszcze nie miałem. No ale po kolei. Jechało się extra, do Alwerni zaleciałem ze średnią 32 km\h. Aż się zdziwiłem bo ostatnio wiało z zachodu i aż za szybko mi się wydawało. Sprawa wyjaśniła się gdy skręciłem na Tenczynek, a potem w Krzeszowicach na Kraków. Dzisiaj wiatr dmuchał ze wschodu. Na szczęście nie wiało jakoś strasznie mocno dzięki czemu sprawnie poruszałem się do przodu. Sama jazda - bajka. Ciepło, słoneczko. Od razu picia więcej idzie, musiałem tankować pod sklepem w Zabierzowie. Tylko tak droga z Krzeszowic ostatnio strasznie ruchliwa się zrobiła. Auto za autem. Trzeba będzie kombinować żeby ją omijać w przyszłości.

Szybko dotarłem do Krakowa i lecę sobie ścieżką po bulwarach. Nie jakoś specjalnie szybko, wiadomo, tutaj nie brakuje oszołomów co znienacka potrafią wpaść pod koła. Jadę sobie więc w miarę spokojnie gdy nagle kątem oka dostrzegam gołębia. Ptaszysko coś chyba ześwirowało bo zanim zdążyłem zareagować wpakował się w mnie. W szoku byłem z jaką siłą uderzył. Mało co nie wyglebiłem, przykleił się do mnie, a ja zacząłem nerwowo go strzepywać. Normalnie opad szczeny. Ręka boli, ludzie się gapią, ptak chyba od razu trup. Zrzuciłem go i poleciałem dalej. Potem tak sobie myślałem, że może powinienem się zatrzymać i zobaczyć co z nim. No ale w sumie co mogłem zrobić? Pogrzeb robić ?


Kategoria: Trening

Fart.

  d a n e    w y j a z d u 62.63 km 0.00 km teren 02:11 h Pr.śr.:28.69 km/h Pr.max:- km/h Temperatura:- HR max:164 ( 90%) HR avg:128 ( 70%) Podjazdy:289 m Kalorie: 2298 kcal Rower:Skocik samojad :)
Niedziela, 1 kwietnia 2012 | dodano: 01.04.2012

Po wczorajszej chlapie nie bardzo wierzyłem w dzisiejszy trening. No ale od rana nie wyglądało to źle, a w południe zrobiło się całkiem przyjemnie. Zjadłem obiad i szybko oporządziłem rower oraz siebie. Pierwsze kilometry przyjemne chociaż silny wiatr bardzo przeszkadzał. W Kryspinowie złapała mnie ciemna chmura i zaczęło lekko prószyć śniegiem ale dalej na zachód niebo było błękitne wobec czego nie zrażałem się tym co się dzieje. Za Liszkami odbiłem na Czernichów. W przeciągu kilku minut pogoda znów zaczęła się psuć i to już naprawdę solidnie. Niebo zrobiło się czarne i zaczął sypać drobny ale bardzo gęsty śnieg. Nie wyglądało to dobrze. Myślałem nawet o nawrotce na rondzie i jak najszybszy powrót tą samą drogą. Wszędzie wokół niebo miało stalowy kolor i nie nastrajało to optymistycznie. Na rondzie skręciłem jednak na Przegini Narodową i szybko kierowałem się do głównej drogi.

Tak szybko jak zrobiło się paskudnie tak teraz pogoda zaczęła się zmieniać na lepszą. Dojechałem do głównej drogi i przez chwilę zastanawiałem się co robić. Miałem zamiar lecieć stąd do Rybnej ale po krótkim namyśle skierowałem się jednak główną drogą do Krakowa. Powrót z wiatrem był szybki i przyjemny. Przemieszczałem się korytarzem pomiędzy skupiskami ciemnych chmur. Po lewej stronie (tam gdzie miałem jechać) nie było nawet tak strasznie ale jakoś nie żałowałem, że mnie tam nie ma. Za to po prawej stronie chmury były naprawdę niemiłe.

W Krakowie znów zaczęło się chrzanić ni zaczął prószyć śnieg. Do domu udało się dojechać na suchych oponach co akurat dzisiaj wcale nie było takie oczywiste. Najlepsze jest to, że gdy skończyłem prysznic i zerknąłem za okno to była tam śnieżyca na całego, drogi mokre i generalnie syf i zimno.

Dobrze, że odpuściłem sobie tą Rybną.


Kategoria: Trening